Menu
  O nas
  Rehabilitacja
  DPS
  Turnusy
  Wolontariat
  Duszpasterstwo
  Stowarzyszenie
  Historia
  Wydarzenia
  Sposorzy
  Ogłoszenia
  e-mail
Duszpasterstwo

Maryja, niedościgniony wzór matki i kobiety
autor: Mag

Moim zdaniem, maj jest najpiękniejszym miesiącem w roku, nawet wówczas, gdy czasami zawodzi pogoda atmosferyczna, lub pogoda ducha. Najpiękniejszym, ale i najtrudniejszym. Dlaczego?
Ten miesiąc szczególnie obfituje w niepowtarzalne piękno przyrody, tak cudnie odświeżonej i ozdobionej po zimowym śnie. Och, te ciepłe, złociste słońca promienie, przebijające się przez jeszcze nieśmiałą zieleń drzew. Drzewa są często pokryte kwieciem, dającym nadzieję nowych owoców. Te pachnące, kolorowe, wiosenne krzewy i kwiaty na łąkach, klombach, trawnikach, przy których uwijają się motyle, pszczoły i inne owady. Do tego wszystkiego dochodzą przecudne ptasie trele. Cała przyroda kipi nowym dziewiczym życiem.
Nowe, dziewicze życie... Od wieków Bóg wciąż powtarza ten sam cud stwarzania wszystkiego nowym, nie tylko wokół człowieka, lecz także dla niego i w nim. Wyobrażam sobie podobną przyrodniczą scenerię podczas, gdy Archanioł oznajmił Pannie Maryi jakże dla Niej radosną, a zarazem jakże trudną wieść od Boga. I właśnie wtedy to Jej dziewicze życie stało się nowym, wręcz podwójnie dziewiczym. Nabrało ono nowego wymiaru, nowego sensu. Maryja pozytywnie odpowiadając Bożemu Posłańcowi, zaczęła doskonale wypełniać swoje powołanie, jakim obdarzył Ją Bóg A jeśli Bóg kogoś powołuje, to w tym celu, żeby obdarzyć go jakimś posłannictwem. Wszyscy znamy posłannictwo Maryi.
W maju, myślę, najwięcej ludzi, zwłaszcza młodych, staje przed podjęciem niełatwej decyzji o wyborze swojej dalszej życiowej drogi. Wówczas, często pojawiają się refleksyjne i trochę niepokojące pytania typu: czy droga, którą chcę pójść, jest prawdziwym moim powołaniem? Czy naprawdę każdy człowiek jest powołany, czy tylko wybrani? Wydaje mi się, że powołanie chyba najczęściej kojarzone jest z wstąpieniem na drogę kapłaństwa lub życia zakonnego, ale też często słyszymy albo mówimy o kimś: nauczyciel, lekarz, pielęgniarka z powołania. Na co dzień człowiek raczej nie myśli o tym, że on także jest powołany. A przecież każdy z nas jest powołany; powołany przede wszystkim do świętości. To jest pierwotne powołanie człowieka. Następne powołania, te, które najbardziej dostrzegamy i nie tylko te, są powołaniami tzw. wtórnymi. Uczciwie wypełniając powołanie wtórne, wypełniamy powołanie pierwotne.
Ewangelista, Mateusz pisze, iż "wielu jest powołanych, lecz mało wybranych" (Mt 16,24). Skoro w Ewangelii są takie słowa, to dlatego, że wezwanie do Królestwa Niebieskiego jest osobistym apelem Boga do człowieka, ale każdy w swej wolności może ten Boży apel odrzucić (Mt 22,1-14). Powołanie jest apelem, jaki Bóg kieruje do człowieka, którego sobie wybrał i którego sobie przeznacza do jakichś specjalnych zadań w ramach Jego planów zbawienia. Powołanie również zakłada zmianę sposobu istnienia: apel Boży zastaje człowieka przy jego normalnych zajęciach, wśród jego najbliższych. Sądzę, że tu można oprzeć się również na słowach św. Pawła z Listu do Koryntian (1 Kor 12,4-13). Na mocy Chrztu świętego tworzymy jedno Ciało Chrystusowe, czyli Kościół. Każde ciało posiada niezliczoną ilość członków, zaś każdy członek ma inne przeznaczenie, jednakże wszystkie służą temu samemu - ciału. Zatem, będąc ludźmi w różnym wieku, stanie oraz zawodzie, posiadając przeróżne cechy charakteru, umiejętności, a także z różnych dziedzin wiedzę, mamy tym wszystkim służyć bliźnim, a przez to całemu Kościołowi i samemu Bogu. Mamy służyć Jego chwale, tak, jak służyła (i wciąż służy) Maryja. Wypełniając cicho i pokornie obowiązki Kobiety i Matki, właśnie w ten sposób wypełniała Ona swoje obydwa powołania - pierwotne i wtórne. W związku z tym, Maryja jest pierwszym i najpiękniejszym wzorem prawdziwego chrześcijanina, ponieważ była najwierniejszą naśladowczynią Jezusa. Nie szukała wielkich rzeczy do robienia w życiu, ale stale była w cieniu Syna. Gdy nie potrafiła od razu zrozumieć Jego słów lub postępowania, co niekiedy bywało dla Niej bardzo bolesne, cicho chowała to do serca i wierzyła, że On ma rację. Całą sobą kochała Boga i ufała Mu.
My też znamy smak niezrozumienia, przykrych słów i zachowań innych, czasem najbliższych nam osób (a "ciosy" od nich szczególnie bolą). Znamy uczucie bezsilności i nie tylko zewnętrznego, ale także duchowego osamotnienia, czasem buntu, kiedy z zupełnie niepojętych powodów nasze spokojne, poukładane życie wali się w gruzy. Doznajemy tych samych odczuć, gdy dotyczy to naszych realnych, dobrych, nawet szlachetnych planów na przyszłość. W takich sytuacjach najczęściej użalamy się nad sobą i pytamy siebie, czasem ludzi, pytamy Boga - dlaczego? Czy to naprawdę tak wiele, że chciałbym spokojnie i godnie żyć, być normalnym, dobrym człowiekiem? Przecież w miarę swoich możliwości, nie uchylam się od uczynków miłosierdzia, od modlitwy, sakramentów itp. Jednak czy my, jak Maryja, rzeczywiście umiemy i chcemy czekać na Bożą odpowiedź? Czy naprawdę wierzymy Bogu i pomimo naszego bólu, w głębinach serca przyznajemy, iż to nie my, a Bóg ma rację? Czy naprawdę wierzymy, że te "gruzy" mają sens, że Bóg przez nie chce doprowadzić nas do większego dobra, do większej świętości, co jest naszym pierwszym i najważniejszym powołaniem?
Uciekajmy się więc pod opiekę Niepokalanej Matki i błagajmy Ją, aby jako wzór najdoskonalszego wypełniania swojego powołania, pomagała nam w wypełnianiu naszego, tak pierwotnego, jak i wtórnego. Zwłaszcza teraz w maju, w tym przepięknym miesiącu, który jest szczególnie poświęcony Jej czci.
Pocieszycielko strapionych i Wspomożenie wiernych, módl się za nami.

Pisząc powyższy tekst, korzystno z pomocy Słownika Biblijnego, Wydawnictwa "Pallotinum", Poznań 1994 r.

O nas | Rehabilitacja | DPS | Turnusy | Wolontariat | Duszpasterstwo | Stowarzyszenie | Historia | Wydarzenia | Spartakiada | Ogłoszenia
Copyright © 2003 by Dom dla Niepełnosprawnych