| Turnus V |
 |
23 czerwca - 6 lipca 2007r.
Galeria >>
Kapelan: Ks. Grzegorz Łabądź
Kierownik: Anna Zemła
Instruktor KO: Ewa Kopowska
Pielęgniarka: Bogumiła Janiec
Dzień I
23.06.2007r. SOBOTA
O ósmej zjedliśmy pierwsze wspólne śniadanko w oczekiwaniu na naszych podopiecznych. Nie było jeszcze zbyt wiele osób, więc byliśmy trochę spięci, podenerwowani, a także szumni, bo wcześniej jeszcze była krótka modlitwa w kaplicy. Jednak wyczuć można było też, że każdy jest gotowy do pracy i nowych wyzwań.
Później zaczęli zjeżdżać się opiekunowie i podopieczni, większość stawiła się do obiadu na 13.00. Zaśpiewaliśmy choć nie do końca nam to ładnie wyszło, ale pierwszy raz można wybaczyć?tym bardziej, że na kolacji było już lepiej.
Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu ośrodka, spacerowaniu i wzajemnemu poznawaniu się. Po południu odwiedziła nas pani Ewa Sałaj i dała nam mały kurs obsługiwania się wózkiem i zajmowaniu sprawami i potrzebami naszych podopiecznych.
Wieczorem odbył się pierwszy wieczór integracyjny, a właściwie zapoznawczy. Każdy musiał się przedstawić i powiedzieć kilka słów o sobie. Wszyscy włączyli się do śpiewu piosenki "Gdy na morzu wielka burz" i "Dobrze, że jesteś". Kierowniczka Ania wraz z ks. Dyrektorem Janem przedstawili regulamin i zasady naszego wzajemnego współżycia w domu przez najbliższe dwa tygodnie. Następnie zaśpiewaliśmy Apel Jasnogórski i rozeszliśmy się do łóżek. Natomiast opiekunowie mięli jeszcze swoje I zebranie, na którym mogli wyrazić swoje spostrzeżenia, wrażenia i przemyślenia z pierwszego dnia.
Dzień II
24.06.2007 NIEDZIELA
Ponieważ nastał Dzień Pański, wstaliśmy później, ok. 8.00, po pół godzinie odbyły się modlitwy poranne, a o 9.00 śniadanie. A o 10.00 poszliśmy na mszę św. do Sanktuarium. Potem każdy zajmował się swoimi zadaniami. Po obiedzie spacerowaliśmy, rozmawialiśmy, śpiewaliśmy. Była piękna pogoda. O 15.00 była koronka do Miłosierdzia Bożego, natomiast o 20.00 po kolacji i odpoczynku odbył się pogodny wieczór na temat przyjaźni. Najpierw słowo wstępne wygłosił ks. Grzegorz, potem kilka razy śpiewaliśmy. Nastąpiło rozdanie identyfikatorów z imionami przez alumna Darka, który kolejno wywoływał osoby na środek, zadawał różne, śmieszne pytania i dopiero wręczał plakietkę. Gdy do jadalni wkroczył ks. Jan wszyscy wstali i głośno zaśpiewali gromkie 100 lat!, i inne piosenki ku chwale solenizanta. Piękne życzenia wraz z kwiatami, płynące prosto z serca, przekazała w imieniu całego turnusu Zosia. Po dokończeniu rozdawania czekoladek, jako "imieninowych cukierków" i rozdawaniu reszty identyfikatorów z imionami, pojawiły się dwie niespodzianki związane z tematem wieczorku:
Rozlosowali karteczki z imionami uczestników turnusu, po to by stać się ich cichym przyjacielem. Zobaczymy jakie wrażenia wyniesiemy na koniec, gdy dowiemy się, kto przez cały turnus umilał nam dyskretnie czas.
Drugą niespodzianką przygotowaną przez dziewczyny muzyczne były cytaty o przyjaźni wplecione w maki-śliczne drobiazgi z pięknymi myślami.
Każdy przeczytał swój cytat, a całkiem przypadkowo okazało się, że trafiły one dodatkowo do tych osób, których powinny. Było to bardzo wzruszające. Po kilku słowach zakończenia, ogłoszeń udaliśmy się na spoczynek.
Dzień III
25.06.2007 PONIEDZIAŁEK
O 7.45 modlitwy poranne: godzinki, próby, dziękczynienie za wszystkie łaski otrzymane przez nas. Po śniadaniu rozpoczęły się pierwsze rehabilitacje i badania lekarskie, więc od dzisiaj turnus pełny życia rozpoczyna swoją pracę nie tylko duchową, co praktykowaliśmy przez pierwsze dwa dni , ale również ćwiczenia fizyczne, które umocnią nas w zdrowiu i pogodzie ducha.
O 11.30 krótkie zajęcia przygotowujące do śpiewów na mszę oraz nauka nowych piosenek.
O 12.00 Anioł Pański, różaniec z rozważaniem.
O 13.00 obiadek, a po nim odmówiliśmy koronkę do Miłosierdzia Bożego. Była też konferencja, o 17.00 Msza Św., a po niej o 18.00 kolacja i dyskoteka od 19.30. Zabawę prowadził alumn Darek =>DJ. ALDARO? na początku mieliśmy chwilowe problemy z podłączeniem sprzętu, ale potem muzyka zachęciła nas do wspólnych tańców. W rytm hitów wszechczasów na parkiecie naszej sali wirowali podopieczni, opiekunowie i cała kadra z ks. Grzesiem na czele.
Błyski aparatów robiły wrażenie migoczących świateł- każdy chciał mieć z każdym zdjęcie- bawiliśmy się świetnie, podobno takiej imprezy tu jeszcze nie było.
Wymęczeni ponad siły udaliśmy się spać pełni niezapomnianych przeżyć.
Dzień IV
26.06.2007 WTOREK
Modlitwy poranne naładowały kolejny raz nasze "akumulatory" do codziennej pracy, jak i do przyjemności. Po śniadaniu zajęcia i rehabilitacje indywidualne, a o 11.30 śpiewanki wraz z odmówieniem Anioła Pańskiego i różańca, po którym ruszyliśmy prosto na obiad. Po południu odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego, wysłuchaliśmy konferencji, uczestniczyliśmy na mszy św. . Wieczorem, po kolacji ruszyliśmy na spacer na podzamcze z myślą, iż pogoda się poprawiła, bo przez cały dzień było pochmurno, zadowoleni, na świeżym powietrzu rozmawialiśmy, a nawet śpiewaliśmy po drodze- zupełnie jak na pielgrzymce!
Jednak w pewnym momencie tuż za nami zaczęło robić się niebezpiecznie ciemno- i to nie z powodu zachodzącego słońca... A spokój nasz rozerwały luki grzmotów, zawróciliśmy więc, aby jak najszybciej zdążyć wrócić do ośrodka zanim złapie nas burza. Niestety prawie przy samym wejściu- kiedy byliśmy szczęśliwi, że udało nam się nie zdmuchnąć- a szczególnie naszym podopiecznym- lunął na nas deszcz z potężnymi wiatrami, które przeszkadzały nam w dobiegnięciu do domu. Tak więc troszeczkę nas zmoczyło, ale i tak to było bardzo śmieszne. Pozostało nam oglądanie "Shreka II" lub śpiewanie na świetlicy. Było bardzo miło- i wyszło nam na dobre- poszliśmy trochę wcześniej spać
Dzień V
27.07.2007 ŚRODA
Rano zaczęliśmy od modlitwy przygotowanej przez grupę Darka. Po śniadaniu rozpoczęły się indywidualne zajęcia rehabilitacyjne. O 11.30 zebraliśmy się na świetlicy, aby pośpiewać i pomodlić się modlitwą różańcową i Anioła Pańskiego. Po obiedzie o 15.00 spotkaliśmy się w kaplicy, aby pomodlić się koronką do Bożego Miłosierdzia i wysłuchać konferencji przygotowanej przez ks. Grzesia. O 17.00 odprawiona została Msza Św., a po kolacji ok. godz. 20.00 alumn Darek przygotował karaoke. Odważyli się śpiewać nawet najbardziej nieśmiali i nieświadomi swego talentu muzycznego podopieczni. Wszystkim uczestnikom pomagał pokonać tremę niesamowity doping i zabawa słuchaczy. Jak się okazało każdy, kto wystąpił- został zwycięzcą, a nagrodą był śliczny pluszak. Po zaśpiewaniu piosenki finałowej- z głównym głosem ks. Grzesia i chwili dla reporterów na zdjęcia udaliśmy się na spoczynek.
Dzień VI
28.06.2007 CZWARTEK
Jak zwykle dzień rozpoczęliśmy modlitwą w kaplicy, lecz po śniadaniu już każdy wiedział, że dzisiejszy dzień będzie różnił się od poprzednich, bo wieczorem szykowała nam się adoracja. Każdy chciał się jakoś włączyć w jej przygotowanie lub uczestniczyć pełni przeżywając i wsłuchując się w teksty adoracji. Ok. 11.30 rozpoczęliśmy śpiewanki, potem Anioł Pański i różaniec aż do obiadu. Od 15.00 kiedy odmówiliśmy koronkę, czas leciał już szybko i nawet nie zauważyliśmy kiedy przyszła pora na zebranie się w kaplicy.
Po zaśpiewaniu piosenki pt.: "Nie bój się" przemówił ks. Grzegorz. Następnie trwaliśmy w skupieniu na wystawiony najświętszy sakrament. Każdy rozmyślał, modlił się, czuwał.
Kiedy przyszła chwila śpiewu wyczuć było można atmosferę skupienia i refleksji:6 osób odczytało słowa napisane przez ks. Grzegorza w najlepszy sposób jak to umieli zrobić, z serca, Z miłością do Boga, wdzięczni za Jego miłosierdzie. Przeplataliśmy to piosenkami utwierdzającymi nas w naszych wnioskach wyciągniętych z poszczególnych tekstów. Każdy starał się włączyć w śpiew, aby jak najbardziej wydłużyć tę podniosłą atmosferę. Wokół nas świece... światła pogaszone... I słowa: "Otwórz moje serce Panie i powiedz mojej duszy: Ja jestem twoim zbawieniem"
Teksty modlitw poruszyły nasze serca, wzywały przede wszystkim, aby zbliżyć się do Boga poprzez modlitwę, przemyślenia i wnioski, uspokojenie się choć na chwilę i oderwanie od świata rzeczywistego , oczyszczanie. Spraw Panie Boże, aby nasze życie nie było nam obojętne, byśmy zawsze kochali to, co piękni zostali zapamiętani jako dobrzy ludzie w sercach innych. Modlitwa adoracyjna wzywała nas również do umacniania w wierze, zrozumieliśmy, że nie warto jest zamartwiać się tym, co było lub co będzie, bo w każdej sytuacji motywuje nas wiara, którą otrzymaliśmy od Boga, i która powinna być pełnią naszego życia.
- Należymy do naszego Stwórcy, bo nas kocha i z miłości swojej umarł za nasze grzechy jako ofiara dla naszego zbawienia;
- Należymy do naszego Stwórcy, bo nas podtrzymuje, wie, że jesteśmy tylko ludźmi i potrzebujemy Jego pomocy;
- Należymy do naszego Stwórcy, bo powołuje nas do niesienia Krzyża. Cierpienie uszlachetnia, uczy pokory, jednak bez niego nie rozumie się szczęścia. W życiu każdego człowieka pojawiają się wzloty i upadki, lecz nie jesteśmy sami, jest ktoś- najprawdziwszy i jedyny przyjaciel, który nam zawsze pomoże, mimo ciągłego odwracania się od Niego.
- Należymy do naszego Stwórcy, bo za każdym razem , kiedy się zabłąkamy, On idzie i zostawia dla nas całe stado swoich owieczek, aby nas nawrócić;
- Należymy do naszego Stwórcy, bo czeka na nas, bacznie obserwując jak stawiamy kroki w ziemskim życiu, by za to zostać rozliczonym po śmierci.
- Należymy do naszego Stwórcy, bo On chce abyśmy do Niego należeli , kocha nas i On jedyny nas nigdy nie opuści, choć tak często w to wątpimy.
Po tych słowach krzepiących ducha i wzmagających w nas refleksję odśpiewaliśmy apel jasnogórski kilka wieczorowych pieśni na dobrą noc i ogarnięci blaskiem świec otaczających najświętszy sakrament stojący przed nami na ołtarzu i uczuciem doznania bliskiego spotkania z Chrystusem obecnym w monstrancji.
Dzień VII
29.06.2007 PIĄTEK
Kolejny dzień głębokiej modlitwy w postaci wieczornej Drogi Krzyżowej zaczęliśmy wspólną modlitwą w kaplicy śniadaniem. Święto apostołów Piotra i Pawła od razu wlało się w nasze życie nie tylko przez naukę, jaką prowadził ksiądz Grzegorz na kazaniu, o czym również przypominał nam z samego rana, lecz także poprzez naszego małego solenizanta- Pawełka Czajkę, który został bohaterem dnia i jak przystało na imieninowe tradycje, cała nasza wspólnota zaśpiewała mu na śniadaniu 100 lat, obdarowany został misiami i słodyczami, a największy prezent, i to dosłownie największy czekał na niego w pokoju gościnnym, była to ogromna , zielona żaba, większa chyba nawet od Pawełka, tak więc uniósł ją, ledwie mieszcząc ją w swoich raczkach , ale z uśmiechem na twarzy.
Po rehabilitacjach, zajęciach muzycznych, modlitwach i obiedzie ruszyły przygotowania do Drogi Krzyżowej, wszyscy bardzo wczuli się w atmosferę, osoby niepełnosprawne na wózkach przewoziły Krzyż ze stacji na stację. Teksty i modlitwy oraz śpiew potęgowały atmosferę przeżywania tej Drogi Krzyżowej każdy po swojemu, a jednak we wspólnocie, co również zbliżyło nas do siebie.
Podczas "skazania na śmierć" przy I stacji uświadomiliśmy sobie, że był to niesprawiedliwy osąd i wyrok człowieka na Panu Jezusie, a co gorsza , że my wciąż i teraz oskarżamy Boga o różne nieszczęścia, które są skutkiem naszych grzechów i wydajemy niesprawiedliwe i okrutne wyroki.
Stacja II "A ja czy umiem nieść swój krzyż? Czy udaje, że Go nie ma w moim życiu?"
Stacja III "Znów wstaje i biegnę do Ciebie, kolana zdarte krwawią jeszcze, ach Panie płaczę sercem, wszak ranić Twej miłości nie chcę
"
Dzień VIII
30.07.2007 SOBOTA
O 7.45 grupa Darek Kaczmarka rozpoczęła modlitwy poranne, po których poszliśmy na śniadanie. Sobota jak na weekend przystało- była wolna od zajęć rehabilitacyjnych, każdy więc starał się wyjść na spacer, uporządkować pokój lub przygotować do jutrzejszej pielgrzymki. Jak zwykle o 11.30 mięliśmy zajęcia przygotowujące do śpiewu na Mszę Św., a w między czasie Anioł Pański i różaniec do obiadku.
Nawet nie zdążyliśmy się zorientować jak zleciało do 15.00, przyszedł czas na koronkę do Miłosierdzia Bożego, podczas której konferencję wygłosił Ks. Grzegorz. O godz. 17.00 odprawiona została Msza Św., po której udaliśmy się na kolację, a po 19.00 zaczęliśmy rozpalać ognisko. Pogoda była śliczna zza chmur wyszło słonko; było już sucho (bo wcześniej padał deszcz i obawialiśmy się, że nie wyjdzie nic z naszego ogniska) i zaczęliśmy piec kiełbaski, rozmawiać, śpiewać i bawić się. Siedzieliśmy do samego wieczora, niektórzy zostali nawet dłużej, bo było ciepło i nie chciało się wracać do "domu".
Niestety swoją obecnością nie zaszczycił nas ks. Grzegorz, który źle się poczuł i zapowiadało się, że będzie chory. Wszyscy się martwili o niego, ale pełni nadziei udali się do łóżek.
Dzień IX
1. 07.2007 NIEDZIELA
Zaraz po śniadaniu, które odbyło się wyjątkowo o 7.45, bo nie było modlitwy porannej w kaplicy, zaczęliśmy pakowanie się do autokaru- co było bardzo trudną sprawa, ale mim to poszło nam gładko i sprawnie.
Po drodze modliliśmy się, śpiewaliśmy i nawet nie zauważyliśmy naszego przybycia na Jasną Górę.
Najpierw załatwiliśmy swoje pilne potrzeby, następnie udaliśmy się wszyscy do domu Pielgrzyma na obiad, a później chwila na pamiątki i ruszamy na Mszę Św.
Pewne osoby znalazły się w ostatnie chwili , ale nic się nie stało- na szczęści zdążyli. Msza płynęła w podniosłej atmosferze, byliśmy przepełnieni radością z przybycia do tronu Matki Bożej-Królowej Polski.
Uroniliśmy łzy wzruszenia, zaśpiewaliśmy pieśń na ofiarowanie , co dla nas zwłaszcza dla muzycznych było ogromnym wyróżnieniem. Żegnaliśmy Matkę, która wysłuchała nasze prośby, podziękowania i żale.
Pogoda dopisała i zachęcała do pójścia na spacer oraz lody, co uczyniliśmy z chęcią, przed odjazdem. W drodze powrotnej mięliśmy nawiedzić sanktuarium w Gidlach.
Jednak wejść nam się nie udało, bo odbywała się Msza Św.
Do domu wróciliśmy na kolację o 19.00. Następnie wrócili zagubieni busem, który prowadził alumn Darek. Pełni wrażeń ze odbytej pielgrzymki, udaliśmy się na spoczynek.
Dzień X
02.07.2007 PONIEDZIAŁEK
Drugi już poniedziałek naszego pobytu w Piekoszowie wyjrzał dziś z kalendarza.
Rano powitaliśmy Maryję śpiewem Godzinek.
Pomodliliśmy się również do Ducha Św.
Dziś też przeżyliśmy Apel poświęcony Janowi Pawłowi II.
Śpiewaliśmy ulubione piosenki papieża i słuchaliśmy jego przemówień. Na koniec odmówiliśmy różaniec w intencji jego beatyfikacji. Odbyło się to na dziedzińcu, przy figurce Matki Bożej. Mimo, iż pogoda nie sprzyjała my trwaliśmy w modlitewnym skupieniu.
Dzień XI
03.07.2007 WTOREK
Po burzowej nocy i poranku stawiliśmy się w kaplicy by chwalić Pana Boga. Potem rozpoczęły się stałe punkty dnia.
O 17 odbyła się Eucharystia. Po kolacji rozpoczęły się do balu przebierańców. Jedni szykowali kreacje, inni stroili salę i ustawiali sprzęt grający. Byliśmy świadkami wspaniałych pomysłów na przebranie się i uczestnikami cudownej zabawy. Muzyka porwała do tańca wszystkich, nawet babcię Sewerynę! Na koniec chłopcy urządzili pokaz broake dance. Wszyscy bawili się świetnie!
Dzień XII
04.07.2007 ŚRODA
Z każdym dniem zbliżamy się do końca turnusu, szkoda będzie wyjeżdżać! Na pewno się zobaczymy za rok, więc nie ma co płakać...
Rano modlitwy i śniadanie, przed południem rehabilitacje i zajęcia muzyczne. Następnie Anioł Pański i różaniec.
Po południu mięliśmy wolne, gdyż Msza Św. odbyła się o 19.30. w Piekoszowskim Sanktuarium, którą zakończył sakrament Namaszczenia Chorych, udzielony przez ks. Grzegorza. Umocnieni Duchem Św. pełni wrażeń zakończyliśmy dzień.
Dzień XIII
05.06.2007 CZWARTEK
Od rana wyczuwaliśmy zbliżające się zakończenie .
Wspólne śniadanie, modlitwy, zajęcia płynęły swoim tempem. Aż do kolacji, po której odbyła się Agapa z programem przemówień i tzw. "piekoszowskim błogosławieństwem".
Były podziękowania , kwiaty, słodycze.
Pośpiewaliśmy, potańczyliśmy, a potem ks. Jan poprowadził obrzęd błogosławieństwa.
Wszyscy patrzyli sobie w oczy z miłością i śpiewali: "Niech Pan Cię dziś błogosławi, niech da Ci pokój swój, Jego miłość napełni Twoje serce, teraz i na zawsze".
Widać było, że jesteśmy jedną wielką rodziną, szkoda tylko, że aby to zobaczyć trzeba czekać cały rok
DWIE DZIURKI W NOSIE I SKOŃCZYŁO SIĘ!!!
POZDRO!
«« poprzedni Turnus następny »»
|